poniedziałek, 4 kwietnia 2011

BERLIN LIVE PART I

Kochani! Fakt, że 2 dni temu wróciłam i piszę dopiero teraz wynika z tego co zrobił z moim mózgiem cały ten koncert i Bieber widziany własnymi oczami zupełnie na żywo. Musiałam dośc do siebie i to wcale nie jest przesada. Spełniło się moje największe marzenie, udowodniłam sobie to w co nigdy nie wierzyłam. Jeśli chcesz, całym sercem czegoś pragniesz to nie ma granic, nie ma niczego co mogłoby zniweczyc Twoje plany.
Była 6.45 gdy jakimś cudem wstałam, umyłam, ubrałam się i mniej więcej koło godziny 7 byłam w trasie. Całe 6 godzin spałam, jadłam, uczyłam się, spałam, jadłam i uczyłam się. Chwilami przypominałam sobie siebie sprzed 2 lat, gdy oglądałam Biebera na YT i myślałam, jak cudownbie byłoby go zobaczyc, w tym momencie uświadamiałam sobie, że przecież jadę tam.. jadę te 600 km by usłyszec jego głos, trochę popiszczec i zapamiętac to do końca życia. W Berlinie byłam o 13. Dużo chodziłam, zwiedzałam.. Stwierdziłam, że może i niemki im się nie udały, ale sami faceci mają niezwykłe wyczucie stylu. Samo miasto bardzo mnie zaciekawiło. Mają tam ogromną ilośc zabytków, po ulicach jeździ 70% rowerów i riksz a pieszy na drodze to pan i władca. Godzina 16.50 - pod halą o2 tysiące ludzi - sama dziwię się JAKIM CUDEM znalazłyśmy Agę i Marysię. O 17 byłyśmy już przy wejściu. Muszę przyznac, że cała impreza była świetnie zorganizowana. Rewidacja toreb, wyrzucanie wód, jedzenia i zabieranie kamer jednak trochę mnie przeraziło. Wszystko odgrywało się bardzo szybko. W półtorej godziny do hali wpuszczono 25tysięcy osób. Support grał Bluey Robinson - od 2 kwietnia nazywam się jego fanką. Nie pytajcie dlaczego, jakim cudem. Obejrzyjcie jego występy, filmiki - zrozumiecie. O 19 ruszyło wielkie odliczanie 12 minut do wyjścia Biebera na scenę. Co minutę kilkadziesiąc tysięcy fanek piszczało, płakało i szalało. Następnie wielkie odliczanie.. 10,9,8,7,6,5,4,3,2 i 1.. wtedy huk osiągnął najwyższe stopień i zrozumiałam dlaczego większośc dorosłych miało ze sobą stopery na uszy. Na scenie pojawił się Bieber.. Stałam jak wmurowana, patrzyłam jak głupek przez lornetkę i powtarzałam w duchu "jest jeszcze piękniejszy niż na zdjęciach, jest jeszcze piękniejszy niż na filmikach, jak ktoś śmie nazywac go brzydkim". Resztę koncertu przeskakałam, przemachałam rękami, przenagrywałam aparatem i przepłakałam gdy nikt nie widział. Ciężko jest mi powiedziec cokolwiek o samym koncercie. Kto z Was nie był ten nie wie jak wielkie są to emocje. 3/4 z jest występu nie pamiętam. Wiem jak wyglądał, co śpiewał, ale nie kojarzę nawet tego co czułam patrząc na niego. To było cudowne uczucie, nigdy tego nie zapomnę. wtedy przekonałam się, że mimo swej "nienormalności" jest całkiem normalnym dzieciakiem, który robi to co umie, spełnia marzenia i inspiruje ludzi. W każdej sekundzie występu na scenie okazywał swym fanom szacunek, powatrzał, że ich kocha, że sa cudowni, najważniejsi i najlepsi na świecie. Mimo, że mówił do 25tysięcy czułam jakby mówił bezpośrednio do mnie.. nieopisane uczucie.

A teraz parę zdjęc:

przed samym koncertem z Agą i Marysią ;)

 Mój kochany Bluey <3
 Odliczaaaaaanie

 Bieber, parę minut po wejściu na scenę



 nowhere, but UP!
 metalowe serce i fruwanie nad nami


 <3
w następnej notce dodam filmiki :)
Do zobaczenia.

A.

3 komentarze:

  1. Super ! Zazdroszczę Ci . ; ) ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęściara! Cudowne<3
    Wierzę, że też to przeżyje! Buźka;*

    OdpowiedzUsuń
  3. czemu ja z Wami nie pojechałam?! :(

    OdpowiedzUsuń